PRUSZYŃSKI - DROGA WIODŁA PRZEZ NARVIK

  • Dodaj recenzję:
  • Kod: 16701
  • Dostępność: Jest Jest  (1 szt.)

PRUSZYŃSKI - DROGA WIODŁA PRZEZ NARVIK

PRUSZYŃSKI Ksawery

DROGA WIODŁA PRZEZ NARVIK

Powieść

"Za wolność waszą i naszą, tom 1"

Warszawa, 1945r. Spółdzielnia Wiedza Wydawnicza, str. 237, format 15x20,5 cm

MIĘKKA OPRAWA WYDAWNICZA

"Książka Pruszyńskiego „Droga wiodła przez Narvik” jest jego pierwszą pracą powieściową. Start wspaniały. Otworzył nią sobie szeroko drzwi na najwyższy Parnas polski. To niewątpliwe. Artystyczny i artystyczno-psychologiczny reportaż Pruszyńskiego, którego niegdyś W. A. Zbyszewski nazwał Bułhakiem dziennikarstwa polskiego – przygotował go, wydoskonalił, pozwolił mu dojrzeć do pisania głębokich i ślicznych powieści. Genjusz poetycki, to genjusz ludzi młodych, największe arcydzieła poetyckie świata pisywali ludzie pomiędzy dwudziestym a najwyżej trzydziestym piątym rokiem życia. Natomiast powieść, to udział ludzi starszych; wszystkie prawie wielkie powieści są napisane przez ludzi po czterdziestce. „Droga wiodła przez Narvik” wykazuje że Pruszyński powinien zostać powieściopisarzem. Będzie z niego wielki powieściopisarz polski, może trochę w półtonach i barwach przypominający Żeromskiego, może Żeromskiemu równy, może od Żeromskiego barwniejszy, napewno nie tak jak Żeromski histeryczny. – „Droga wiodła przez Narvik”, obok pewnej atmosfery artystycznej, pewnego materjału artystycznego, który ją upodabnia do artystycznych zalet Żeromskiego, ma także pewne wady żeromszczyzny.

Główną zaletą Pruszyńskiego jest jego słowo, jego styl, jego forma. Pruszyński jest mistrzem formy. Styl Pruszyńskiego jest „rozbudowany”, jeśli mamy użyć tego obrzydliwego, polsko-biurokratycznego wyrażenia. Jest to styl ornamentacyjny, tak bogaty że czasami przypomina świątynie hinduskie. Ale wystrzegam się od napisania: styl barokowy, bo w baroku jedno zapełza na drugie, miesza się z sobą, kłębi wężuje. Bogactwo ornamentacji niekoniecznie ma być barokiem, w katedrze medjolańskiej jest trzy tysiące figur na zewnątrz, a dwa tysiące na wewnątrz, lecz jest ona gotykiem. W katedrze w Bourges widzałem małe postaci mnichów, niewiększe od ludzkich dłoni, w ilości kilkudziesięciu strzegących sarkofagu. Zakładało się takiemu mnichowi lusterko przed kaptur, i w lusterku tem widziało się małą twarz z wyrazem ponurym, albo przygnębionym, albo smutnym, albo śmiesznym, u każdego takiego mnicha innym. A więc bogactwo ornamentacyjne, bogactwo szczegółów, niekoniecznie wiąże się ze skłębieniem i rozwiązłością form barokowych. Pruszyński właśnie tem jest doskonały, że jego frazes mimo ornamentacyjnego bogactwa niema w sobie nic ani z baroku, ani z tego secesyjnego pokiełbaszenia zdania, w którem tak celował u nas Kaden-Bandrowski i wielu jego naśladowców.

Pruszyński pisze w zakończeniu: „Dość że widzieli tylko jak flaga, zrazu łopocząca się ciężko, poczęła wypływać ku górze, ślizgiem coraz szybszym i coraz równiejszym, aż wreszcie oparła się o szczyt, znieruchomiała, wykwitła. Wiatr morski zimnego dnia począł nią szarpać, rwać, trzepotać, a ona swoją bielą i czerwienią, żywością barw w tym szarym, północnym świecie, zabiła w powietrzu, jakby w jej fałdy rozwijane falisto wczepiły się czyjeś młode życia, czyjaś krew utoczona najhojniej, czyjeś nadzieje nigdy nie ginące, czyjaś wiara niezgnębiona niczem, i jakby to one właśnie odżywały i trwały wiecznie w owym na wietrze, sztandarze. Który był nad tym statkiem i nad tem wojskiem na morzu obcem, jak krzyk ludzki, jak ptak żywy, jak płomień ognia. Jak znak”." Źródło: Stanisław Mackiewicz, "Droga wiodła przez Narvik"; Wiadomości Polskie/ 22.06.1941/ Londyn/ Rok 2, Nr 25 (67)

Stan BDB-/ ŁADNY EGZEMPLARZ